Tomasz Raczek


Tomasz Raczek

Krytyk filmowy i publicysta, właściciel Instytutu Wydawniczego Latarnik, redaktor naczelny (Film, Playboy, Voyage, Magazyn Filmowy SFP), dyrektor kanałów telewizyjnych (nFilm HD, TVP2), gospodarz programów tv: „Ze sztuką na ty“ (TVP2),  „Perły z lamusa” z Zygmuntem Kałużyńskim (TVP2), „Siódme niebo” (Canal+), „Perły i wieprze” (nFilmHD), „Weekendowy magazyn filmowy“ (TVP1),  "Kultowe rozmowy" (TVP3) i radiowych: "Musicale" (PR2), „TOK o’clock“ i „Szczerotok” (TOK FM), felietony w RMF FM, „Klasycznym raczkiem“ (Radio Klasyka).

Stworzył słynny duet z Zygmuntem Kałużyńskim znany z zażartych sporów o filmy prowadzonych zarówno w telewizji, jak i drukowanych w prasie i książkach.

Laureat „Wiktora“ oraz nagród za osiągnięcia w dziedzinie krytyki artystycznej
(m.in. Nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego).

Jego książka "KINOPASSANA" dowodzi, że oglądanie filmów jest ważnym elementem w procesie poznawania siebie, a także pracy nad sobą. 



Blog

Oj, pani Basiu od Bonda!

Oj, pani Basiu od Bonda!

sobota, 15 listopada 2008, 11:23

Nowy Bond - „Quantum of Solace" - jest jak biały chłopak, który usiłuje naśladować czarnych raperów: za cenę upodobnienia się do bohaterów, których podziwia, wyrzeka się swojej własnej oryginalności. Nowy Bond nie jest już Bondem, choć ciągle z niego odważny agent Jej Królewskiej Mości a z filmu o nim niezły sensacyjny kawałek. Ale tylko tyle: niezły i sensacyjny. No może jeszcze - komiksowy, bo właśnie komiks nowa producentka Bonda uczyniła kluczem do kontynuacji przygód ulubionego brytyjskiego bohatera.

Klasyczne filmy o agencie 007, te które zrealizowano jeszcze na podstawie powieści Iana Fleminga i w których główną rolę grali Sean Connery, Roger Moore czy Pierce Brosnan, były wyposażone w szereg unikalnych w świecie współczesnego kina sensacyjnego cech: bogactwo niuansów, elegancję, lekki seksizm i unikalne, angielskie poczucie humoru. Dawało to mieszankę nowoczesnej przygody, męskiego gadżeciarstwa i nieco staromodnego stylu przydającego filmom ponadczasowego wdzięku. To były bajki, ale opowiedziane z brawurą i europejskim przymrużeniem oka. Można by nawet zaryzykować twierdzenie, że cykl o agencie 007 stanowił swego rodzaju zabawę w film sensacyjny.

Rzeczy zaczęły się komplikować wraz ze śmiercią głównego producenta i pomysłodawcy cyklu, Alberta R. Broccoli w roku 1996. To on kiedyś wpadł na pomysł, by przenieść na duży ekran bohatera powieściowego cyklu Iana Fleminga, to on wybrał na jego pierwszego odtwórcę Seana Connery'ego i to on doprowadził do premiery pierwszego Bonda - „Doktora No" w roku 1962. Przez wszystkie następne lata i kolejne odcinki cyklu był duszą całego projektu. Jednak, gdy jego zabrakło a pałeczkę producenckiej sztafety przejęła córka, Barbara Broccoli, coś się zmieniło.

Barbara nie była mężczyzną i miała na temat bohaterskiego agenta całkiem inny pogląd. Nie bawiło jej, że wciąż podrywa on nieszczęśliwie w nim zakochaną koleżankę z pracy - więc zlikwidowała postać Moneypenny. Nie rozumiała męskiej słabości do elektronicznych gadżetów więc wykorzystała śmierć aktora, Desmonda Llewelyna i zlikwidowała przez wiele lat graną przez niego postać Q - konstruktora super-zabawek brytyjskiego szpiega. Wreszcie irytował ją niepoprawny politycznie seksizm Bonda, który „zaliczał" wszystkie ładne dziewczyny w swoim otoczeniu, pozostając tylko powierzchownie podatnym na ich wdzięki, więc kazała mu się wreszcie naprawdę zakochać a nawet zostać mścicielem zamordowanej kochanki.

Oj pani Basiu! Strasznie pani namieszała w świecie Bonda! Zabrała mu pani cała radość życia! I styl, i wdzięk, i ponadczasową bajkowość! Sprowadziła go pani na ziemię, pobrudziła, umorusała, poraniła i uczyniła smutnym! Zabiła w nim pani dżentelmena i Anglika!

W wyniku manipulacji pani Basi urodził się nowy Bond - poskładany ze skrawków i pośpiesznie pozszywany Frankenstein Jej Królewskiej Mości: ponury, chamowaty, nie znający się na mieszaniu drinków ani na podrywaniu kobiet, wiecznie utytłany i posiniaczony. Smutny Bond XXI wieku.

Żeby jakoś ratować swojego bohatera pani Basia postanowiła uciec się do jedynego możliwego manewru - ponownego przeniesienia go w świat bajki. Tym razem jednak bajki mrocznej, spod znaku komiksu filmowanego w ostatnich latach w stylu psychodelicznym (patrz najnowszy Batman - „Mroczny rycerz" z Heathem Ledgerem w roli Jokera!). W ten sposób na naszych oczach Barbara Broccoli przemontowała Bonda i z angielskiego dżentelmena przerobiła go na komiksowego mściciela.

„Qantum of Solace" okazuje się konsekwentnie zrealizowaną opowieścią komiksową - wszystkie ujęcia zostały zaplanowane jak kadry z nowoczesnego, artystycznego komiksu. Chwilami bywają nawet wyrafinowane w swojej graficznej pośpieszności, ułamkowości, gorączce tłoczących się detali, z których widz-czytelnik sam musi sobie poskładać opowiadaną historię. Bywa to nawet wciągające, choć przez cały czas towarzyszy nam świadomość, że to już nie Bond.

To szok mniej więcej taki, jakby w kawiarni zamiast czekoladowego tortu z kawą capuccino podano nam kawał krwistego mięsa z czerwonym winem. Rezultat? Nie zawsze przyjemne zdziwienie...

„Quantum of Solace" jest filmem przejściowym, noszącym wszystkie znamiona formalnego poszukiwania. Nie przekreśla jeszcze przyszłości agenta 007, ale stawia ją pod wielkim znakiem zapytania. I... wywołuje nieuniknioną tęsknotę za dawnym Bondem, tym którego ciągle jeszcze pokazują nam w telewizji.

http://tomasz-raczek.bloog.pl/id,3904586,title,Oj-pani-Basiu-od-Bonda,index.html

Czytaj także

  • Idę do partaczaIdę do partacza Nowy film Krzysztofa Zanussiego „Serce na dłoni" pokazuje największy problem polskiego kina: niesolidność wykonania. Wystające fastrygi, wiszące guziki, nie... more >
  • Meine kleine SchnitzelMeine kleine Schnitzel Właśnie wróciłem z Kolonii, dokąd poleciałem na koncert Cyndi Lauper. Znajomi donoszą mi, że podróżują po Europie, a nawet po świecie (ostatnio dostałem... more >
  • Słowny szlamSłowny szlam Lubię internet. Spędzam dużo czasu na poszukiwaniu informacji i podtrzymywaniu kontaktów właśnie w sieci, chociaż uczciwie przyznaję, że tego czasu nigdy dość.... more >

Sklep


Tomasz Raczek w serwisach społecznościowych

Zamknij