Tomasz Raczek


Tomasz Raczek

Krytyk filmowy i publicysta (ur. 1957), właściciel Instytutu Wydawniczego Latarnik, redaktor naczelny (Film, Playboy, Voyage), dyrektor kanałów telewizyjnych (nFilm HD, TVP2), gospodarz programów tv (poczynając od „Ze sztuką na ty“ w 1986 – TVP2, 
przez „Perły z lamusa” z Zygmuntem Kałużyńskim – TVP2, „Siódme niebo” – Canal+, „Perły i wieprze” – nFilmHD po „Weekendowy magazyn filmowy“ – aktualnie w TVP1 
i "Kultowe rozmowy" - aktualnie w TVP Regionalna) i radiowych (PR2, TOK FM – „TOK o’clock“, obecnie – „Szczerotok”, RMF FM, Radio Klasyka – „Klasycznym raczkiem“).

Stworzył słynny duet z Zygmuntem Kałużyńskim znany z zażartych sporów o filmy prowadzonych zarówno w telewizji, jak i drukowanych w prasie i książkach.

Laureat „Wiktora“ oraz nagród za osiągnięcia w dziedzinie krytyki artystycznej
(m.in. Nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego).

Jego najnowsza książka "KINOPASSANA" dowodzi, że oglądanie filmów jest ważnym elementem w procesie poznawania siebie, a także pracy nad sobą. 



Blog

Smoleńsk

Smoleńsk

Ocena: 1/2
piątek, 9 września 2016, 21:17
Moja recenzja: 2/10   Ten film rani stopniem artystycznej nieudolności. 

Rodziny tych, którzy zginęli w katastrofie samolotowej w Smoleńsku (niezależnie od tego, w którą przyczynę tej katastrofy wierzą – wypadek, czy zamach), od Barbary Nowackiej po Jarosława Kaczyńskiego, powinny czuć się głęboko zranione stopniem artystycznej nieudolności, jaką prezentuje film pt. „Smoleńsk”. Równie boleśnie powinniśmy odczuwać to my wszyscy, zainteresowani losem Polski i tym, jakie ów los znajduje odbicie w kinie.

Nie umiem sobie wytłumaczyć, dlaczego dopuszczono do premiery dzieło tak chrome, nieudane i nieprofesjonalnie wykonane. Z bólem stwierdzam, że nic tu nie wyszło: ani scenariusz Marcina Wolskiego, Macieja Pawlickiego, Tomasza Łysiaka i Antoniego Krauzego, tonący w chaosie splątanych i nienazwanych z imienia wątków; ani przestraszona nadmiarem niejasności reżyseria Antoniego Krauzego, pozostająca w stanie permanentnego zachłyśnięcia i braku tlenu; ani pośpieszne, niedopracowane aktorstwo, chwilami przypominające scenki znane z telewizyjnego Magazynu Kryminalnego 997, w którym amatorzy odtwarzali przebieg krwawych zbrodni; ani praca kamery; ani niechlujna dokumentacja przebiegu całej historii. „Smoleńsk” nie jest filmem o tragicznym locie prezydenckiego samolotu na uroczystości w Katyniu. Nie jest też hołdem dla ofiar. Nie jest opowieścią o tych, którzy zmagają się z gwałtownym odejściem najbliższych, ani docu-dramą, opowiadającą nam minuta po minucie, co się wtedy wydarzyło.

Czym więc jest?

Przede wszystkim paszkwilem na TVN, który pod zmienioną nazwą TVM odgrywa w filmie tę samą rolę, którą w „Człowieku z marmuru” Andrzeja Wajdy spełniała propagandowa TVP czasów komunizmu. Mamy nawet dość wyraźne nawiązanie fabularne do „Człowieka z marmuru”, bo główną postacią „Smoleńska” okazuje się telewizyjna dziennikarka Nina (wzorowana na postaci Katarzyny Kolendy-Zaleskiej) próbująca zrealizować reportaż na temat prawdziwych okoliczności katastrofy, podobnie jak u Wajdy dziennikarka Agnieszka usiłowała powiedzieć prawdę o losie Mateusza Birkuta. Nina, tak jak wcześniej Agnieszka, ma jednak oportunistycznego szefa (obsadzony w tej roli Redbad Klynstra okazał się całkowitym nieporozumieniem), który na różne sposoby próbuje sparaliżować jej dążenie do prawdy. Tyle że porównanie grającej Ninę Beaty Fido do młodej Krystyny Jandy jest druzgocące dla tej pierwszej. Fido nie ma niestety ani talentu, ani warsztatu, które by ją uprawniały do zagrania pierwszoplanowej roli w jakimkolwiek filmie. Dwie miny, którymi dysponuje (zacięta i głupkowata), nie pozwalają na stworzenie nawet drugoplanowej postaci. Niestety przez większość filmu to ona właśnie bryluje na ekranie. Są sekundy, gdy czyjeś aktorstwo miga w mroku tej artystycznej katastrofy jak promyk nadziei (Ewa Dałkowska jako prezydentowa Maria Kaczyńska, Halina Łabonarska jako matka Niny), ale promyki te gasną natychmiast bo trwają na ekranie zaledwie chwilę.

Nie należę do tych, którzy sądzą, że wiedzą, co się stało w Smoleńsku i za wszelką cenę upierają się przy swojej wersji wydarzeń. Jestem widzem wręcz idealnym, bo moja niepewność powoduje, że czekam na opowiedzenie tej historii – pokazanie argumentów lub choćby tylko poruszenie wyobraźni. Niestety „Smoleńsk” nie dostarczył mi ani informacji, ani emocji, bo tandetność narracji sparaliżowała wszelkie odczucia.

Oglądałem film w piątek, pierwszego dnia, gdy pojawił się w kinach. Kupowałem bilet przez internet i nie dowierzałem, gdy na planie widowni widziałem same niezajęte miejsca. Ostatecznie na sali warszawskiego kina byłem wraz z pięcioma innymi widzami. Nikt z nas głośno nie reagował. Nikt się wzruszył, ani nikt się nie śmiał. W smutnym poczuciu porażki, milcząc opuszczaliśmy kino. Jeśli to prawda, że Jarosław Kaczyński próbował nie dopuścić do premiery „Smoleńska”, to go rozumiem. Na jego miejscu postąpiłbym tak samo.

Wpisy Tomasza Raczka do jego bloga początkowo prowadzonego na stronie Bloog.pl, potem PortalFilmowy.pl a obecnie tutaj

Punktacja

X
- do niczego
- słaby
★★
- dobry
★★★
- bardzo dobry       
★★★★
- wybitny

Czytaj także

  • Moja recenzja: "To właśnie seks"Moja recenzja: "To właśnie seks" Można iść do kina na ten film i trochę się pośmiać. Byle nie uwierzyć, że inność w seksie jest podejrzana, a prawdziwe szczęście czeka na nas tylko wtedy, gdy w... more >
  • Moja recenzja: Body/CiałoMoja recenzja: Body/Ciało W kraju, w którym więcej i chętniej mówi się o duszy, przypowieść o ciele naraża się na ryzyko niepewnego odbioru, co przypomina trochę sytuację ucznia piszącego... more >
  • Moja recenzja: Disco PoloMoja recenzja: Disco Polo "Disco Polo" nie jest filmem żenującym. Nie opowiada też o fenomenie muzyki dico-polowej. Nie daje satysfakcji tym, którzy disco polo lubią, ale nie odstrasza tych, którzy... more >

Sklep


Tomasz Raczek w serwisach społecznościowych

Zamknij