Tomasz Raczek


Tomasz Raczek

Krytyk filmowy i publicysta (ur. 1957), właściciel Instytutu Wydawniczego Latarnik, redaktor naczelny (Film, Playboy, Voyage), dyrektor kanałów telewizyjnych (nFilm HD, TVP2), gospodarz programów tv (poczynając od „Ze sztuką na ty“ w 1986 – TVP2, 
przez „Perły z lamusa” z Zygmuntem Kałużyńskim – TVP2, „Siódme niebo” – Canal+, „Perły i wieprze” – nFilmHD po „Weekendowy magazyn filmowy“ – aktualnie w TVP1 
i "Kultowe rozmowy" - aktualnie w TVP Regionalna) i radiowych (PR2, TOK FM – „TOK o’clock“, obecnie – „Szczerotok”, RMF FM, Radio Klasyka – „Klasycznym raczkiem“).

Stworzył słynny duet z Zygmuntem Kałużyńskim znany z zażartych sporów o filmy prowadzonych zarówno w telewizji, jak i drukowanych w prasie i książkach.

Laureat „Wiktora“ oraz nagród za osiągnięcia w dziedzinie krytyki artystycznej
(m.in. Nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego).

Jego najnowsza książka "KINOPASSANA" dowodzi, że oglądanie filmów jest ważnym elementem w procesie poznawania siebie, a także pracy nad sobą. 



Blog

Moja recenzja: Body/Ciało

Moja recenzja: Body/Ciało

Ocena: 3
wtorek, 10 marca 2015, 20:07
W kraju, w którym więcej i chętniej mówi się o duszy, przypowieść o ciele naraża się na ryzyko niepewnego odbioru, co przypomina trochę sytuację ucznia piszącego klasówkę z lekcji, której nie odrobił.

Małgorzata Szumowska wie gdzie w świecie filmu stoją konfitury i umie po nie pewnym ruchem sięgać. A jednak nie jest cyniczna. Pokazuje nam na ekranie prawdy znane, ale w taki sposób, że nie uznajemy ich za banały. Dlaczego tak się dzieje? Bo Szumowska ma rzadką zdolność powstrzymywania się przed moralizatorstwem, a nawet przed efektownie szarpiącą puentą. Zawiesza akcję, rozładowuje napięcie, przekłuwa balony. Po cichu, bez ostrzeżenia i bez wystawiania rachunku - leczy. Dobra, mocna znachorka współczesnej duszy.

Festiwalowy sukces filmu "Body/Ciało" w Berlinie, który zaowocował nagrodą Srebrnego Niedźwiedzia za reżyserię, każe zastanowić się, jakiej uniwersalnej struny dotknęła tym razem Szumowska. Dlaczego zarezonowała ona tak mocno za granicą, gdzie zwykle powtarza się jak mantrę, że polskie kino jest hermetyczne, zwrócone tylko na rynek wewnętrzny, dla "swoich"? I czy w związku z tym "Body/Ciało" ciągle pozostaje dla "swoich" atrakcyjne, czy nas obchodzi?

W kraju, w którym więcej i chętniej mówi się o duszy, przypowieść o ciele naraża się na ryzyko niepewnego odbioru, co przypomina trochę sytuację ucznia piszącego klasówkę z lekcji, której nie odrobił. A przecież to właśnie ciało zajmuje 90% myśli współczesnego człowieka. To ono pozostaje najbardziej przekonującą ilustracją i sukcesu, i miłości, i choroby, i życia w ogóle. Fotografujemy je, ozdabiamy, poprawiamy, znęcamy się nad nim, mścimy za niepowodzenia, odratowujemy i pogrążamy. Ciało, które jest głównym totemem popkultury i zarazem jedynym sprawdzalnym doświadczeniem. W filmie Szumowska inwentaryzuje po kolei wszystkie kulturowe i psychologiczne konteksty, z szyderczą czułością ustawiając nam na ekranie kolejne dowody naszego opętania ciałem: obżarstwo, bulimię, zdrowie, chorobę, młodość, starość, śmierć.

Aktorzy Szumowskiej - Janusz Gajos, Maja Ostaszewska, Justyna Suwała i absolutnie obłędna Ewa Dałkowska - tworzą cztery porywające monodramy. To ciekawe: nie grają ze sobą - tworzą swoje postacie jak figury z jakiegoś panopticum, skupione na sobie, zamknięte we własnych rytmach, mimo pozorów nieotwarte na innych.

Gajos to zgorzkniały i wycofany z życia prokurator-alkoholik, nieumiejący odnaleźć się po stracie żony i powoli obsuwający się w nicość końcówki. Bez sprzeciwu i bez pomysłu, jak to zrobić.

Ostaszewska gra terapeutkę, która pod pozorem pomagania innym, usiłuje pomóc samej sobie i pogodzić się z utratą najbliższej osoby. Uważa się za medium, kontaktujące się z zaświatami, ale chyba sama nie do końca w to wierzy.

Suwała jest bulimiczną córką prokuratora, obwiniającą i jego, i siebie za nieumiejętność odnalezienia się po śmierci matki. Słabą i mocną zarazem. Wartą tego, żeby o nią walczyć.

Dałkowska stworzyła epizod, który przejdzie do historii polskiego kina. Jej wyzwolony, pozbawiony wstydu taniec topless przed leżącym na tapczanie opadłym z sił prokuratorem (gra jego kochankę, prawniczkę), jest w gruncie rzeczy triumfem nad więdnięciem, nad przemijalnością. To taniec na pięcie Achillesa, eksponujący to co w nas najsłabsze, nietrwałe, stanowiące najbardziej pozorną wartość - ciało.

Scena szalonego tańca Dałkowskiej (jak z teatru Tadeusza Kantora!) jest dla mnie kulminacją filozoficznej przypowieści Szumowskiej i jej faktycznym przesileniem. Po niej pojawiają się szanse na przezwyciężenie tego, co okazuje się największym problemem wszystkich bohaterów - samotności. Owo zagranie na nosie strachowi przed śmiesznością rozładowuje bombę goryczy i smutku. Daje bohaterom szanse. I nam też.

PS

Specjalne gratulacje dla producenta i dystrybutora. Film "Body/Ciało" wyposażono w najlepiej od dawna w polskim filmie zrobiony trailer. Naprawdę kusi.

Wpisy Tomasza Raczka do jego bloga początkowo prowadzonego na stronie Bloog.pl, potem PortalFilmowy.pl a obecnie tutaj

Punktacja

X
- do niczego
- słaby
★★
- dobry
★★★
- bardzo dobry       
★★★★
- wybitny

Czytaj także

  • Moja recenzja: "To właśnie seks"Moja recenzja: "To właśnie seks" Można iść do kina na ten film i trochę się pośmiać. Byle nie uwierzyć, że inność w seksie jest podejrzana, a prawdziwe szczęście czeka na nas tylko wtedy, gdy w... more >
  • Moja recenzja: Disco PoloMoja recenzja: Disco Polo "Disco Polo" nie jest filmem żenującym. Nie opowiada też o fenomenie muzyki dico-polowej. Nie daje satysfakcji tym, którzy disco polo lubią, ale nie odstrasza tych, którzy... more >
  • Moja recenzja: 50 twarzy GreyaMoja recenzja: 50 twarzy Greya Jak należało się spodziewać, film nie jest ani wybitny, ani beznadziejny. Jest średni more >

Sklep


Tomasz Raczek w serwisach społecznościowych

Zamknij