Tomasz Raczek


Tomasz Raczek

Krytyk filmowy i publicysta (ur. 1957), właściciel Instytutu Wydawniczego Latarnik, redaktor naczelny (Film, Playboy, Voyage), dyrektor kanałów telewizyjnych (nFilm HD, TVP2), gospodarz programów tv (poczynając od „Ze sztuką na ty“ w 1986 – TVP2, 
przez „Perły z lamusa” z Zygmuntem Kałużyńskim – TVP2, „Siódme niebo” – Canal+, „Perły i wieprze” – nFilmHD po „Weekendowy magazyn filmowy“ – aktualnie w TVP1 
i "Kultowe rozmowy" - aktualnie w TVP Regionalna) i radiowych (PR2, TOK FM – „TOK o’clock“, obecnie – „Szczerotok”, RMF FM, Radio Klasyka – „Klasycznym raczkiem“).

Stworzył słynny duet z Zygmuntem Kałużyńskim znany z zażartych sporów o filmy prowadzonych zarówno w telewizji, jak i drukowanych w prasie i książkach.

Laureat „Wiktora“ oraz nagród za osiągnięcia w dziedzinie krytyki artystycznej
(m.in. Nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego).

Jego najnowsza książka "KINOPASSANA" dowodzi, że oglądanie filmów jest ważnym elementem w procesie poznawania siebie, a także pracy nad sobą. 



Blog

Moja recenzja: POWSTANIE WARSZAWSKIE

Moja recenzja: POWSTANIE WARSZAWSKIE

Ocena: 3.5
niedziela, 11 maja 2014, 22:21

Film dokumentalny, który został zrealizowany jak film fabularny. Film kolorowy, który nakręcono jako czarno-biały. Film o powstaniu, w którym prawie nie widać walki. Hybryda. Ale nadszedł czas, gdy hybrydy najlepiej wyrażają potrzeby widzów, odkrywają nieeksploatowane dotąd pokłady emocji i pozwalają przerzucić most między przeszłością, a przyszłością. 

“Powstanie Warszawskie” ogląda się tak, jak kiedyś czytało się “Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” Mirona Białoszewskiego. Nielinearnie. Pod prąd przyzwyczajeń. Prawie tak, jak się gra muzykę Lutosławskiego - z długimi chwilami aleatoryzmu, gdy dyrygent opuszcza ręce a muzycy grają to, co podpowiada im ich wrażliwość. U każdego inna. Zaskoczona nagłą wolnością, ale korzystająca z niej z nieposkromioną gorliwością. W kinie objawia się to rozmowami: w połowie filmu nagle podnosi się gwar; widzowie dopowiadają to, czego nie widać na ekranie; tłumaczą innym, jak było, co słyszeli od swoich rodziców, dziadków…

Widziałem “Powstanie Warszawskie” w dużym stołecznym kinie na niedzielnym seansie o 12 w południe. Sala była prawie zapełniona. Ze zdumieniem patrzyłem na widzów: reprezentowane były WSZYSTKIE pokolenia! Już nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałem w kinie taki przekrój generacyjny. Od seniorów 70+ przez pokolenie średnie, młodych rodziców z 12-14 letnimi dziećmi aż po zbuntowaną młodzież, wystrzyżoną i wystylizowaną według najnowszych reguł. Co ciekawe fryzury tych ostatnich były prawie takie same jak bohaterów na ekranie. A przecież to zdjęcia dokumentalne!

Film zmontowano z materiałów przygotowywanych jako Kroniki Powstańcze, realizowanych przez AK i prezentowanych w czasie Powstania w kinie Palladium. Najczęściej nie były to zapisy walk, bo filmowców trzymano w bezpiecznej odległości od najgorszych wybuchów. Co najwyżej pozwalano im po fakcie odtwarzać to, co zdarzyło się w ciągu dnia, z udziałem tych bohaterów wydarzeń, którzy przeżyli. Dlatego oglądamy przede wszystkim “życie podwórkowe” powstańców, gdy jedzą, odpoczywają, zbierają siły a potem znoszą rannych i poległych, organizują msze i pogrzeby, piszą listy do bliskich, którzy zostali w domach kilka przecznic dalej, a także… podrywają dziewczyny, sprzeczają się, planują swoje życie po wojnie.

Nakręcone przez AK kroniki były bez dźwięku, ale film otrzymał niezwykle sugestywną oprawę dźwiękową. Niemi dotąd bohaterowie przemówili głosami aktorów, którzy próbują odtworzyć poszarpane skrawkowym montażem kwestie. Do tego mamy prezentowaną z offu (czyli spoza kadru) historię fabularną, którą dopisano zgodnie z koncepcją Jana Komasy. To dialogi dwóch braci, filmujących wszystko kamerą. Rozmawiają ze sobą, czytają na głos swoje listy do matki, czy do dziewczyny jednego z nich. Nie wiemy, czy tak było naprawdę, ale z całą pewnością tak mogło być. W tych dialogach jest bowiem zapisane doświadczenie codziennych obserwatorów powstania.

Chwilami czułem się zupełnie jak podczas lektury “Pamiętnika” Białoszewskiego. Pamiętam jak ją przeżywałem w połowie lat 70., gdy książka została wydana i wywołała zapalczywe dyskusje. Miała wtedy w sobie coś zaskakującego: brak heroizmu. Nie było w niej odmienianego na wszystkie strony patriotyzmu; drażniła i leczyła “zwykłością” opisywanych ludzi i wydarzeń. To samo mamy teraz w filmie. Nie zobaczymy tutaj legendarnych walk o Starówkę, ani przedzierania się z dzielnicy do dzielnicy kanałami, ani desantu na płycie Czerniakowskiej. Pozostało tylko zdobycie Pasty i długie sekwencje wyprowadzania z niej do niewoli ukrywających się tam hitlerowców.

Z minuty na minutę atmosfera psuje się jednak i początkowy entuzjazm gaśnie w realiach zmęczenia. Na końcu robi się pusto. Jakby jakaś potężna siła wymiotła z miasta ludzi do niedawna rozentuzjazmowanych walką. Jakby wybuchła bomba klęski. Jakby Warszawa została zgwałcona, porzucona i spalona.

Te ostatnie minuty filmu są straszliwe. Czułem jak nasiąkam daremnym heroizmem: nie wiadomo jak, nie wiadomo kiedy, wszedł we mnie dygot i uniesienie. Popatrzyłem na widzów obok mnie: wszyscy byliśmy oniemiali jak zrujnowana i opuszczona Warszawa.

Jestem starym wyjadaczem, mało co mnie rusza w kinie i trudno manipulować moimi emocjami. Czasem nawet posądzam sam siebie o cynizm. A jednak tym razem poddałem się. Po wyjściu z kina zamknąłem się w samochodzie, włączyłem na cały regulator muzykę i głośno płakałem.

Nie wiem, czy tak “Powstanie Warszawskie” będą odbierać widzowie w innych miastach, ale tu na miejscu Janowi Komasie i producentowi filmu, Janowi Ołdakowskiemu (dyrektorowi Muzeum Powstania Warszawskiego), udało się chwycić nas za splot słoneczny i nie puścić dopóki nie pozbyliśmy się resztek cynizmu, dystansu i ironii. Dlatego nie będę udawał - to wszystko naprawdę dzisiaj zdarzyło się w kinie.

Wpisy Tomasza Raczka do jego bloga początkowo prowadzonego na stronie Bloog.pl, potem PortalFilmowy.pl a obecnie tutaj

Punktacja

X
- do niczego
- słaby
★★
- dobry
★★★
- bardzo dobry       
★★★★
- wybitny

Czytaj także

  • Moja recenzja: MIASTO 44Moja recenzja: MIASTO 44 Jan Komasa zaprezentował swoją wersję Powstania Warszawskiego w wyprodukowanym za największe dostępne polskiemu filmowi pieniądze - "Mieście 44". more >
  • Moja recenzja: YVES SAINT LAURENTMoja recenzja: YVES SAINT LAURENT W światowym filmie trwa wyprzedaż ikon popkultury XX wieku. Czasem uda się je sprzedać za lepszą cenę, żeby mogły być postawione na wyższej półce („Nie... more >
  • PORAŻKA W BURDELUPORAŻKA W BURDELU Lubiany przeze mnie zespół kabaretu POŻAR W BURDELU nie poradził sobie z ambitnym zadaniem zrealizowania programu poświęconego warszawskim Żydom. Pomysł, aby... more >

Sklep


Tomasz Raczek w serwisach społecznościowych

Zamknij