Tomasz Raczek


Tomasz Raczek

Krytyk filmowy i publicysta (ur. 1957), właściciel Instytutu Wydawniczego Latarnik, redaktor naczelny (Film, Playboy, Voyage), dyrektor kanałów telewizyjnych (nFilm HD, TVP2), gospodarz programów tv (poczynając od „Ze sztuką na ty“ w 1986 – TVP2, 
przez „Perły z lamusa” z Zygmuntem Kałużyńskim – TVP2, „Siódme niebo” – Canal+, „Perły i wieprze” – nFilmHD po „Weekendowy magazyn filmowy“ – aktualnie w TVP1 
i "Kultowe rozmowy" - aktualnie w TVP Regionalna) i radiowych (PR2, TOK FM – „TOK o’clock“, obecnie – „Szczerotok”, RMF FM, Radio Klasyka – „Klasycznym raczkiem“).

Stworzył słynny duet z Zygmuntem Kałużyńskim znany z zażartych sporów o filmy prowadzonych zarówno w telewizji, jak i drukowanych w prasie i książkach.

Laureat „Wiktora“ oraz nagród za osiągnięcia w dziedzinie krytyki artystycznej
(m.in. Nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego).

Jego najnowsza książka "KINOPASSANA" dowodzi, że oglądanie filmów jest ważnym elementem w procesie poznawania siebie, a także pracy nad sobą. 



Blog

NOE: WYBRANY PRZEZ BOGA

NOE: WYBRANY PRZEZ BOGA

Ocena: 1
piątek, 28 marca 2014, 08:12

Wielkie produkcje filmowe, będące ekranizacjami wątków biblijnych, nigdy nie miały szczęścia do Hollywood. Uniwersalne tematy, odwołujące się do fundamentów religii chrześcijańskiej, niejako z automatu wyłączały mózgi filmowcom. Tak stało się i tym razem: mózg Darrena Aronofsky'ego (twórcy m.in. "Requiem dla snu" i "Czarnego łabędzia" - za co dostał nominację do Oscara) został urlopowany szczególnie wtedy, gdy twórca pisał scenariusz filmu. Nie udało mu się zrobić tego ani ciekawie, ani po prostu dobrze. Dlatego, choć w przypadku filmu o potopie zabrzmi to zdumiewająco, film "Noe: wybrany przez Boga" jest po prostu NUDNY; ogląda się go jak nieudaną opowieść fantasy. Staranne omijanie słowa Bóg (ani razu nie pada z ekranu) może oznaczać tyle, że ten hollywoodzki produkt ma trafiać do widzów na całym świecie, niezależnie od tego jaką religię wyznają. Stalowa ręka hollywoodzkich marketingowców znowu dała o sobie znać. 

Jeśli ktoś liczy na efektowne zdjęcia wody, zalewającej Ziemię i topiącej całą grzeszną ludzkość, to też się zawiedzie, bo co prawda potop jest, a jakże, ale trwa krótko i nie wygląda tak przerażająco jak można by to sobie wyobrażać. Sodomy i Gomory też nie zobaczymy. Większą część filmu zajmują deklaratywne dialogi między 3-4 osobami, wypowiadane językiem z grubsza i pobieżnie stylizowanym na biblijny. Lingwistyczna i dramaturgiczna tandeta. 

Dałem filmowi maksymalne szanse i obejrzałem go w najbardziej zaawansowanym technologicznie kinie stolicy, noszącym dumną nazwę 4DX. Oznacza to mnie więcej tyle, że projekcja jest tutaj nie tylko trójwymiarowa (w okularach), ale wzbogacona jeszcze o dodatkowe efekty: trzesące się i pochylające fotele, w których widzowie czują się jak w wagonikach rollercoastera w lunaparku, wiatr i sprężone perfumowane powietrze dmuchające znienacka w twarz, gdy trzeba wywołać wrażenie zapachu (zawsze tego samego, coś w rodzaju samochodowej wonnej choinki). 

Kino jest nowe, więc wszystkie atrakcje działają bez zarzutu, ale - ku mojemu kolejnemu zdumieniu - w najmniejszym stopniu nie zwiększają przyjemności oglądania filmu. Należy je traktować wyłącznie jako atrakcję w stylu cukrowej waty albo baloników na druciku i fundować dzieciom, bo one zapewne poznają się na nich lepiej niż dorośli. 

Jednak największym zaskoczeniem i rozczarowaniem okazały się dla mnie reżyseria i gra aktorska. Reżyser Aronofsky zaliczył potężną porażkę artystyczną a jego dzieło z trudem nazwałbym filmem. "Noe: wybrany przez Boga" to raczej ciąg ruchomych obrazów niż prawdziwa opowieść filmowa. Słaba dramaturgia i nieumiejętność prowadzenia aktorów w scenach rozgrywających się na tle rzeczywistości animowanej spowodowały, że - choć trudno w to uwierzyć - aktorzy tacy jak Russel Crowe (Noe), Jennifer Connelly, Nick Nolte a nawet Anthony Hopkins w roli Matuzalema grają jak... amatorzy. Bo że Emma Watson nie daje rady, nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. 

Jeśli więc chcą Państwo iść do kina, to proszę bardzo, ale zabierzcie ze sobą raczej dzieci niż przyjaciół i traktujcie film Aronofsky'ego jako bryk przydatny do lekcji religii a nie artystyczną przyjemność.

Wpisy Tomasza Raczka do jego bloga początkowo prowadzonego na stronie Bloog.pl, potem PortalFilmowy.pl a obecnie tutaj

Punktacja

X
- do niczego
- słaby
★★
- dobry
★★★
- bardzo dobry       
★★★★
- wybitny

Czytaj także

  • Moja recenzja: POWSTANIE WARSZAWSKIEMoja recenzja: POWSTANIE WARSZAWSKIE Film dokumentalny, który został zrealizowany jak film fabularny. Film kolorowy, który nakręcono jako czarno-biały. Film o powstaniu, w którym prawie nie... more >
  • PORAŻKA W BURDELUPORAŻKA W BURDELU Lubiany przeze mnie zespół kabaretu POŻAR W BURDELU nie poradził sobie z ambitnym zadaniem zrealizowania programu poświęconego warszawskim Żydom. Pomysł, aby... more >
  • W odpowiedzi Robertowi GlińskiemuW odpowiedzi Robertowi Glińskiemu O czytaniu ze zrozumieniem mojej recenzji filmu "Kamienie na szaniec". A może i książki "Kamienie na szaniec"? Może tu właśnie jest pies pogrzebany?! more >

Sklep


Tomasz Raczek w serwisach społecznościowych

Zamknij