Tomasz Raczek


Tomasz Raczek

Krytyk filmowy i publicysta (ur. 1957), właściciel Instytutu Wydawniczego Latarnik, redaktor naczelny (Film, Playboy, Voyage), dyrektor kanałów telewizyjnych (nFilm HD, TVP2), gospodarz programów tv (poczynając od „Ze sztuką na ty“ w 1986 – TVP2, 
przez „Perły z lamusa” z Zygmuntem Kałużyńskim – TVP2, „Siódme niebo” – Canal+, „Perły i wieprze” – nFilmHD po „Weekendowy magazyn filmowy“ – aktualnie w TVP1 
i "Kultowe rozmowy" - aktualnie w TVP Regionalna) i radiowych (PR2, TOK FM – „TOK o’clock“, obecnie – „Szczerotok”, RMF FM, Radio Klasyka – „Klasycznym raczkiem“).

Stworzył słynny duet z Zygmuntem Kałużyńskim znany z zażartych sporów o filmy prowadzonych zarówno w telewizji, jak i drukowanych w prasie i książkach.

Laureat „Wiktora“ oraz nagród za osiągnięcia w dziedzinie krytyki artystycznej
(m.in. Nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego).

Jego najnowsza książka "KINOPASSANA" dowodzi, że oglądanie filmów jest ważnym elementem w procesie poznawania siebie, a także pracy nad sobą. 



Blog

Moja recenzja: KAMIENIE NA SZANIEC

Moja recenzja: KAMIENIE NA SZANIEC

Ocena: 1
poniedziałek, 24 lutego 2014, 12:56

Widziałem ten film na specjalnym, przedpremierowym pokazie. Już po dziesięciu minutach projekcji stało się jasne, że o sukcesie nie może być mowy. Potem było coraz bardziej przygnębiająco a we mnie narastało uczucie podobne do tego, które mialem podczas przemówienia Julii Tymoszenko, wygłoszonego na kijowskim Euromajdanie tuż po zwolnieniu jej z więzienia: padają wielkie słowa, drży napięta do ostateczności struna emocji, słowa "śmierć", "walka", "serce", "ojczyzna" powtarzane są na okrągło a po drugiej stronie... cisza. Brak reakcji. A więc jeszcze mocniejsze słowa: o barykadach, kulach w sercu, krwi, męce, winie, wolności. Ze łzą w oku! Na najwyższej nucie! Już prawie histerycznie! Dygocąc! A po drugiej stronie - głuchy pomruk i cisza. A więc nie udało się przenieść emocji na odbiorców! Pozostali nieufni. 

W prasie pojawiły się zarzuty stawiane przez ludzi prawicy, że za dużo tu seksu, zmysłowości; że młodzież w czasie okupacji stosowała inne normy obyczajowe niż te, które są przyjęte dzisiaj. Atak to przedwczesny i chybiony: w “Kamieniach na szaniec” nie ma w ogóle seksu. Para młodych ludzi raz się całuje a raz budzi się w łóżku pod wspólną kołdrą i wtedy widzimy przez chwilę odkryte pośladki dziewczyny. To ma być seks? Dajcie spokój! Ale jest inny problem, znacznie poważniejszy. Otóż w filmie Roberta Glińskiego, opartym przecież na legendarnej książce Aleksandra Kamińskiego, harcerze zachowują się tak jakby zostali odmóżdżeni czyli nawet głupiej niż niektórzy dzisiejsi uczestnicy forów internetowych: w głowie mają kaszę wymieszanych bezładnie poglądów, przeświadczeń i cytatów; na otaczającą ich rzeczywistość reagują raz dziecinnie, raz neurotycznie. A podobno zdali właśnie maturę co przed II wojną światową znaczyło znacznie więcej niż teraz! 

Zośka - Rudy - Alek. Ikony młodzieńczego patriotyzmu i bohaterstwa, ale także przedwczesnej, wymuszonej wojną dojrzałości. A tu: klaty po siłowni a głowy po jakiejś szczeniackiej zadymie. O harcerstwie słyszeli zdaje się tyle, że chodzi się tam w krótkich zielonych spodenkach i podkolanówkach. Słowo "dyscyplina" prawie nie istnieje. Mają w sobie hipsterskie zamiłowanie do wystylizowanego wizerunku i luźny stosunek do rozkazów. Bardzo współczesne, ale zarazem bardzo mylące jeśli wziąć pod uwagę, że twórcy filmu podkreślają iż opowiadana historia zdarzyła się naprawdę.

Wybaczam reżyserowi, że szukając odtwórców głównych ról wśród młodych, jeszcze nieznanych aktorów nie trafił na wybitne osobowości. Że legendarni dowódcy Szarych Szeregów nie mają za grosz charyzmy. Że ich motywacje są trudno czytelne a patriotyzm zbyt deklaratywny, przez to mało wiarygodny. W ogóle patrząc na “Kamienie na szaniec” mam ochotę wybaczyć dużo, prawie wszystko, ale za nic nie wybaczę… wyrachowania.

Zbyt poważam Roberta Glińskiego, by posądzać go o cynizm artystyczny, ale coś w tym filmie uwiera mnie nieznośnie. Sposób pokazania okrucieństwa tortur, stosowanych przez Gestapo na przesłuchiwanym Rudym, robi na mnie wrażenie precyzyjnie, na zimno obliczonego “efektu”, mającego wbić widzów w fotel. Mój kłopot polega na tym, że nie wierzę tu w czyste intencje: w to, że zastosowane środki wynikają z konieczności dramaturgicznej i chęci przedstawienia historycznej prawdy a nie zamiaru emocjonalnego dowalenia widzom. Dlatego właśnie te efektownie sfilmowane tortury nie zrobiły na mnie wrażenia. Poczułem się za to atakowany przez mechaniczną pięść, wysuwającą się z ekranu na komercyjnej sprężynie.

Kiedyś, po obejrzeniu “Pornografii”, zrealizowanej przez Jana Jakuba Kolskiego na podstawie powieści Witolda Gombrowicza, zapytałem reżysera, czy lubi książki tego autora. Ponieważ dał odpowiedź wymijającą, poprosiłem, żeby wyjaśnił dlaczego podjął się realizacji tego filmu. Odpowiedź znowu nie była jasna, ale wynikało z niej mniej więcej coś takiego, że na zrobienie filmu, na podstawie własnego scenariusza nie zdołał zebrać funduszy, a na film według Gombrowicza czekały gotowe pieniądze.

Boję się zapytać Roberta Glińskiego, dlaczego zrealizował “Kamienie na szaniec”…

Wpisy Tomasza Raczka do jego bloga początkowo prowadzonego na stronie Bloog.pl, potem PortalFilmowy.pl a obecnie tutaj

Punktacja

X
- do niczego
- słaby
★★
- dobry
★★★
- bardzo dobry       
★★★★
- wybitny

Czytaj także

  • Moja recenzja: NEBRASKAMoja recenzja: NEBRASKA "Nebraska" to jeden z tych filmów, które doceniam za jakość, ale nie umiem dostroić się do jego tonacji. Być może dzieje się tak dlatego, że po pierwsze... more >
  • Moja recenzja: WITAJ W KLUBIEMoja recenzja: WITAJ W KLUBIE “Witaj w klubie” ma wibrację przypominającą “Requiem dla snu”. Tym razem nie chodzi jednak tylko o narkotyki, ale także o lekarstwa dla zakażonych... more >
  • Moja recenzja: GRAWITACJAMoja recenzja: GRAWITACJA Jest w tym ciekawym filmie bolesna rysa: pęknięcie oddzielające obietnicę wielkiej humanistycznej sztuki od rzeczywistości sprawnego kosmicznego thrillera z... more >

Sklep


Tomasz Raczek w serwisach społecznościowych

Zamknij